Józef Smaczniak urodził się 22 października 1895 r. w Rzochowie pod Mielcem. Był synem Kaspra i Marianny z domu Siewierskiej. Ukończył Cesarsko-Królewskie Gimnazjum w Mielcu w roku 1914. W 1915 r. wstąpił jako alumn do lwowskiego seminarium, równolegle studiował na Uniwersytecie Lwowskim. W 1919 r. ukończył Seminarium Duchowne we Lwowie i został wyświęcony na kapłana. Na swoją pierwszą parafię został skierowany do Janowa pod Lwowem, gdzie był wikariuszem do końca sierpnia 1923 r. Następnie swoją duszpasterską posługę pełnił w parafii Św. Wojciecha w Cieszanowie. Tam także podjął pracę jako prefekt w miejscowej szkole. Z jego inicjatywy powstało w 1925 r. w Cieszanowie Prywatne Miejskie Seminarium Nauczycielskie Koedukacyjne. W Cieszanowie pracował do sierpnia 1928 r. a od września 1929 r. został przeniesiony do parafii w Złoczowie. W tamtejszym gimnazjum uczył religii i historii. Od 21 sierpnia 1931 r. do 10 października 1933 r. pełnił funkcję administratora parafii Wniebowzięcia NMP w Nadwórnej, a 10 października 1933 r. został mianowany proboszczem tej parafii. Jako proboszcz w Nadwórnej ks. Józef przywiązywał duże znaczenie do pracy z młodzieżą; wprowadził nowoczesne metody pracy duszpasterskiej, inicjował i rozwijał działalność Parafialnej Akcji Katolickiej, Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej i Żeńskiej, a także wspólnot modlitewnych takich jak Bractwo Żywego Różańca i Trzeci Zakon św. Franciszka. Rozwinął także działalność społeczną i charytatywną, co wkrótce przyniosło mu wielkie uznanie u miejscowej ludności, w tym także wśród licznej w Nadwórnej społeczności żydowskiej. Z jego inicjatywy m.in. w 1935 r. zbudowano dom parafialny z salą kinowo-teatralną oraz poszerzono niewielki zabytkowy kościół o nowoczesną świątynię, której projekt i wykonanie powierzył ks. Smaczniak w r. 1937 lwowskiemu architektowi Wawrzyńcowi Dayczakowi. W 1936 r. współorganizował nadwórniańskie gimnazjum, w którym uczył religii i historii. Za swoją działalność został w 1936 r. odznaczony przez prezydenta Ignacego Mościckiego Złotym Krzyżem Zasługi, a przez władze kościelne w 1937 r. uhonorowany expositorium canonicali. Po wybuchu drugiej wojny światowej, wkrótce po zajęciu Pokucia przez Armię Czerwoną, ks. Józef rozpoczął pracę konspiracyjną, organizując wśród parafian pomoc dla uchodźców ze Śląska i zachodniej Małopolski. Nadwórniańska plebania stała się schronieniem dla wielu potrzebujących pomocy. Ks. Smaczniak otaczał opieką materialną miejscowych nauczycieli szkół średnich, prowadził akcję wysyłania paczek polskim rodzinom deportowanym w głąb Rosji. Pod pseudonimem Nadwórny kierował, przy współpracy z porucznikiem Stanisławem Rokickim (pseud. Stach), punktem przerzutu poczty kurierskiej i ludzi na Węgry. Za pośrednictwem księdza odbywało się przekazywanie pomocy materialnej z polskiego poselstwa w Budapeszcie oraz z tamtejszej nuncjatury. Do działalności konspiracyjnej zaangażował miejscowego wikarego ks. Tadeusza Łączyńskiego oraz liczną grupę mieszkańców Nadwórnej i pobliskiego Bitkowa. Po rozpoczęciu niemieckiej okupacji w 1941 r. wspierał i pomagał prześladowanym Żydom, kierował punktem przerzutu ludzi i informacji przez góry Gorgany, na Zachód do Polskiego Rządu w Anglii. Został aresztowany przez niemieckie Gestapo 17 sierpnia 1941 r. na skutek donosu policji ukraińskiej, pod zarzutem działalności na rzecz wywiadu polskiego rządu emigracyjnego oraz pomocy Żydom. W przeddzień aresztowania oficer węgierski ostrzegał go o takiej możliwości i proponował mu samochód, aby uciekł do Budapesztu. Pomoc w ucieczce na Węgry deklarował przygotowywał dla księdza Józefa także dyrektor rafinerii w Bitkowie – pan Łodziński. Ksiądz na propozycje ucieczki odpowiedział: „Tutaj ja sam uczyłem wiernych w parafii miłości, katolicyzmu i polskości. Uciekać nie mogę”. Trafił do niemieckiego więzienia w Stanisławowie, gdzie prawie przez rok przesłuchiwany i torturowany. Nie wydał nikogo. Tam też zmarł 17 czerwca 1942 r., według oficjalnej wersji z powodu tyfusu plamistego. Miejsce pochówku nie jest znane. Przypuszcza się, że może to być tzw. Czarny Las w okolicach Stanisławowa (obecnie Ivano-Frankivsk). 

  

Opracowano na podst. artykułu Marka Zalotyńskiego, kuzyna ks. J. Smaczniaka, który ukazał się w: „Rocznik Mielecki” 2011-2012, t. 14-15, Mielec 2012